Moja historia


Klaudia Pingot to kreatywna mówczyni, psycholog i trener z długoletnim doświadczeniem, a także była oficer Centralnego Biura Śledczego KGP.  Prowadzi wystąpienia i warsztaty, angażując uczestników i otwierając ich na zmiany. Dzieli się swoją wiedzą, pisząc książki i prowadząc swój kanał Youtube. Jest empatyczna, profesjonalna i ma duże poczucie humoru.

Jako trener wspiera liderów w budowaniu zaangażowanych zespołów, diagnozowaniu i rozwijaniu kluczowych umiejętności.Współpracowała z liderami m.in. takich firm jak Dell Technologies, Volkswagen Group Polska, Telecity. Pracowała dla Collegium Civitas a od kilku lat prowadzi zajęcia w ramach Akademii Liderów IT. Stworzyła autorskie projekty, takie jak „SHERO” – proces wspierający rozwój kobiet w organizacjach oraz „Metody FBI w biznesie” – trening technik wspierających sprzedaż i umiejętności negocjacyjne. 

W relacjach biznesowych lubi być szczera i transparentna. Ma dystans do siebie i swoich porażek. To daje jej ogromną siłę i elastyczność.

OD SIEBIE:

Każdy człowiek ma za sobą historię usłaną większymi lub mniejszymi sukcesami i porażkami.
Ja także. Moja historia jest wyjątkowa. Tak wyjątkowa jak Twoja, o ile nadajesz przeżytym doświadczeniom odpowiednie znaczenie.
Istotne są więc nie same doświadczenia, ale sens, jaki się im nadaje.
Inną ważną rzeczą jest przekonanie, że tę historię tworzymy sami, a nie, że jest ona tworzona -przez los, rzeczywistość, Boga, innych.

Pisanie książek czyni mnie autorką, skończone studia na Uniwersytecie SWPS psychologiem, wystąpienia sprawiają, że jestem mówczynią, tworzenie społeczności aktywuje we mnie rolę liderki. W moim rodzinnym domu jestem zawsze córką, na towarzyskich imprezach – kumpelą, a w związku – partnerką.

To, co robimy i gdzie jesteśmy, determinuje to, kim jesteśmy.

W wieku 18 lat, zaraz po maturze, zaczęłam edukację w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie.
Nie dostałam się tam od tak. O byciu oficerem marzyło w tamtym czasie kilka tysięcy młodych maturzystów. Dostało się 120 osób. Mój sukces był wynikiem ogromnej determinacji. Przez dwa lata co dzień przygotowywałam się do egzaminów, które otworzyły mi furtkę na prestiżową uczelnię.

Po mianowaniu na oficera przez kilka lat zajmowałam się przestępczością gospodarczą w Krakowie. Cały czas pracowałam w służbach kryminalnych i operacyjnych. Być może nadal bym tam mieszkała i pracowała, gdyby nie… miłość. To ona spowodowała, że rzuciłam Kraków dla Warszawy. Dostałam propozycję pracy w Centralnym Biurze Śledczym, a potem – Biurze Wywiadu Kryminalnego w Komendzie Głównej Policji. Nie o wszystkim mogę pisać. O niektórych rzeczach nie chcę.
Najważniejsza jest dla mnie świadomość, że doświadczenia, które stamtąd wyniosłam, dają mi szerszą perspektywę postrzegania ludzkiej natury i zjawisk, które dziś nazywam inżynierią społeczną.

Obecnie służę ludziom w inny sposób. Mam inne potrzeby, inne wartości a przede wszystkim – inne możliwości. Silnie wierzę, że o naszym życiu decydują przekonania i umiejętności, które nieustannie można zmieniać i doskonalić.
Codzienna energia płynie z życia zgodnego ze swoimi potrzebami i wartościami.
Tak staram się żyć ja. Gdy odchodziłam ze stopniem podinspektora z KGP, zostawiałam bezpieczną posadę, ciekawą pracę i pewną pensję.
Wierzyłam jednak, że żyjemy na tym świecie na tyle długo, by doświadczyć więcej niż jednego zawodu, jednej miłości, jednego miejsca zamieszkania.
Nigdy nie żałowałam tej decyzji. Wręcz przeciwnie.

Zajęłam się psychologią i szkoleniami. Od samego początku miałam wielkie odważne wizje swojej przyszłości. Zależało mi na wysokich standardach. Pragnęłam, aby moje nazwisko i marki, które stworzyłam, kojarzono z wysoką jakością. Wychodzenie poza swoją strefę komfortu stało się nawykiem.
Gdy myślę o swojej życiowej misji, za każdym razem — jak mantra — dudni mi w głowie: Inspirować ludzi do pozytywnych zmian, dawać przykład własnym życiem.

Mam szczęśliwy związek i wspaniałe relacje z bliskimi. Nie tracę czasu na rzeczy, których zmienić nie mogę.
Uprawiam dużo sportu: bieganie, pływanie, narty, cross-fit. Unikam sportów ekstremalnych. Nie boję się wyzwań, ale nie podejmuję ryzyka, jeśli nie czuję, że cel ma dla mnie duże znaczenie.

Cały czas się czegoś uczę, nieustannie podnoszę swoje kompetencje.
Dla równowagi – sen i odpoczynek są dla mnie świętością. Dbam o swój wolny czas.

Znam swoje wartości i jestem im wierna. Karmię swój umysł tym, co mnie buduje i unikam tego, co mnie osłabia.

Patrząc w daleką przeszłość, z rozczuleniem wspominam dziewczynkę, która skakała po drzewach i  robiła łuki z gałęzi drzew i lnianej linki. Byłam Robin Hoodem w wersji dziewczęcej.
Tak jak każde dziecko byłam wrażliwa i czasem wstydliwa. Wierzyłam też w Świętego Mikołaja, którego trochę się bałam.

Myślę, że ludzie, mimo dojrzewania i starzenia się, potrzebują tego, co dzieci – empatii, uwagi, otuchy i wiary, że istnieje ktoś, kto spełni ich życzenia. Dorośli, w przeciwieństwie do dzieci, mogą je jednak spełniać sami.

Lubię siebie. Lubię też myśleć, że właśnie dlatego lubię także innych.
Nie jestem doskonała, nie mam nad wieloma rzeczami kontroli, nie wszystko mi wychodzi i dość często ponoszę porażki. To moje wady, które ja jednak postrzegam jako dowód człowieczeństwa.

Cieszę się, że jesteś na tej stronie i czytasz moją historię. Jest jeszcze wiele do opowiedzenia. Mam nadzieję, że będzie okazja, aby to zrobić.

 

 

 

Copyright © 2016 Klaudia Pingot